Dodano: 09.03.2005

BMW E38 735iL '96

Witam wszystkich!
Na początek może trochę historii.
Już jako kilkuletni chłopak samochody mnie bardzo interesowały. Zaczynałem od paru mini katalogów samochodów z lat 50-60 tych oraz książeczki o polskiej motoryzacji z lat 60, 70 i 80-tych. Następnie zacząłem czytywać regularnie tygodnik "Motor" oraz "Auto Technika Motoryzacyjna". Interesowały mnie wszystkie samochody, ale szczególnie lubiłem duże limuzyny oraz sportowe samochody. Z informacji nt. BMW do dziś pamiętam artykuł w "Motorze" o BMW E28 z silnikiem 2.4td, jak wychwalano jego dynamikę, nowoczesność i niskie zużycie paliwa oraz drugi artykuł - w późniejszym czasie - gdy pojawił się model E34 w roku 1988 - zachwyciłem się piękną sylwetką i tym "czymś". O tym samochodzie nawet nie marzyłem, bo w tych latach posiadanie Poloneza to już było dużo.
Ale historia lubi płatać figle - w tym przypadku pozytywne. Po 7 latach od tego artykułu, w 1995 roku, po dość długim poszukiwaniu stałem się właścicielem w pełni mojego, pierwszego samochodu i był nim BMW 524td E34 z roku '89 w pięknym kolorze Alpinweiss (biały) w stanie idealnym, bezwypadkowy, z niedużym (w dużej części udokumentowanym) przebiegiem 88 tys. km. Wyposażenie miał stosunkowo skromne, ale miał podstawowe rzeczy, które chciałem. Posiadał klimatyzację, ABS (w tych modelach nie był w standardzie), el. szyby z przodu, polerowane alufelgi "Fitipaldi", "mały" komputer (zegar elektroniczny), fabrycznie lekko utwardzone zawieszenie i parę innych drobiazgów. W 1996 roku kupiłem też Mitsubishi Galanta, amerykańską wersję, z automatyczną skrzynią biegów, klimatyzacją itd., ale to był samochód na "mały handelek", ale i tak wyszło, że blisko rok nim jeździłem. Niestety po nieco ponad roku "zachciało" mi się zmienić samochód i pozbyłem się BMW przy przebiegu ok. 130 tys. km, nie mając praktycznie żadnej awarii. W 1997 roku sprzedałem Mitsubishi i kupiłem Renault Safrane, który pod wieloma względami dorównywał E34 - miał nieco mniejszą sportową żyłkę, ale pod względem ilości miejsca i komfortu, można go było spokojnie porównać nawet z E32. Model, który posiadałem, miał bardzo bogate wyposażenie: klimatyzacja, skórzane fotele, pełna elektryka (szyby, lusterka, fotele przód i tył, kierownica itd.), "gadający" komputer itd. itd. Silnik był bardzo optymalny 2.2l 140KM, przy spokojnej jeździe średnio palił 8-9l/100km. Miałem go prawie 7 lat i zdecydowanie już mi się znudził.
Już od 2000 roku "przymierzałem" się do zmiany na inny samochód, brałem pod uwagę przede wszystkim BMW E38, ewentualnie E39, ale byłem "otwarty" na wszelkie propozycje i przyglądałem się też Lexus-om, Dodge (Chrysler) Interpid i 300M, Honda Legend, ale jednak BMW to było właśnie "to". Długo trwały przymiarki, bo w między czasie wydarzały się różne przewidziane i nie przewidziane rzeczy i wydatki - m.in. budowa domu i oczywiście przekroczone pierwotne "zamiary finansowe" itd. - zamiast domu, mogłem mieć spokojnie salonowego BMW E65 ;-) ... który i tak mi się zbytnio nie podoba, a wolę E38 i dom :-)
Szukałem raczej 728i, bo mi te osiągi wystarczają, brałem pod uwagę też 740i tak trochę dla "szpanu". 725tds to nie jest silnik do tego samochodu, ani kultury, ani przyzwoitej dynamiki, 750i - troszkę przestarzały konstrukcyjnie silnik i w ogóle nie polecano mi tego silnika, a 735i - to uważałem, że to tak ani ekonomiczny, ani "szpan". Jako minimum wyposażenia, założyłem sobie: automat, skórzana tapicerka, el. fotele z pamięcią - to było absolutne minimum, które musiało być, reszta jest w standardzie. Chętnie tez widziałem wersję "L", ale ich jest tak niewiele (szczególnie tych naprawdę interesujących), że nie zaliczyłem tego jako niezbędnego wymogu.

W końcu, na wiosnę 2004 roku, zabrałem się poważnie i zdecydowanie za zakup i po stosunkowo krótkich poszukiwaniach kupiłem ten, który mi wpadł w oko - srebrny 735iL - nareszcie nie czarny, ciemny granat, czy zieleń, tylko coś "żywszego" i przyjemniejszego dla oka, do tego jasne wnętrze i jeszcze na dodatek w wersji Lang (!) która, po bliższym przyjrzeniu, jest naprawdę sporo większa i teraz "zwykła" wersja mi się wydaje taka malutka :-)
Minimum wyposażeniowe spełniał ze sporym zapasem, choć nie jest to super dobrze wyposażona wersja, to jednak do ubogich też nie należy, a i tak na rynku przeważnie są modele "słabsze" wyposażeniowo. Poza tym miał książkę serwisową (co jest niezwykle rzadkie), dzięki której można uwierzyć w niezbyt wygórowany przebieg 155 tys km., przy produkcji 11/96. Właścicielem nie był młody i niezbyt zasobny chłopak, który katuje samochód i nie ma kasy na serwis, ale właściciel sporej firmy, który nawet nie wiedział, że jest to wersja "L", że ma zmieniarkę CD w bagażniku oraz jak przechodzić w tryb manualny steptronika. Ale samochodzik jest zadbany i o to chodzi.
Silnik 3.5l jednak mi się bardzo spodobał - ma sporo lepszą kulturę pracy niż R6 2.8l, a jednocześnie jest oszczędniejszy od 4.0l. Samochód miał już zrobiony facelifting na model '99 (zmienione przednie reflektory, srebrna listwa na bagażniku itp.). Po zakupie pierwsze co zrobiłem to zafundowałem samochodzikowi Inspekcję II w ASO, aby wiedzieć na czym stoję i powymieniać "płyny ustrojowe". Oczywiście jak to bywa po poprzednikach, jak i wynikło przy okazji przeglądu, trzeba było "odświeżyć" nieco zawieszenie (m.in. wymieniono przednie amortyzatory, środkowy drążek kierowniczy, tuleje wahaczy itd.), a jak już robiono, to życzyłem sobie, aby to i owo wymienić "przy okazji".
Następnie zainstalowałem instalację gazową (no cóż niektórzy przyjmują to z niesmakiem ...), ale nie mam zamiaru wydawać na samo paliwo kilkanaście tys. zł. rocznie, a silnikowi porządna instalacja na wtrysku, niewiele zaszkodzi. Zainstalowałem najlepszą instalację (przynajmniej tak wielu uważa) jaką znalazłem - holenderską instalacją Prins-a z bardzo dobrymi japońskimi wtryskiwaczami Keihin. I jestem z niej zadowolony, praktycznie jakby jej nie było - osiągi takie same jak na benzynie, brak nierównomiernej pracy itd.
Następnie zabrałem się za oświetlenie - wymieniłem sobie "na wszelki wypadek" i aby lepiej widzieć, praktycznie wszystkie istotne żarówki - xenony, drogowe, halogeny, stop-u ...
Żadnych awarii jak na razie na szczęście nie mam, tak więc nie mam nic wielkiego przy nim do roboty, ale zawsze coś sobie wymyślam popoprawiać - nie domykająca się popielniczka, za szybko opadający schowek w tylnych drzwiach itp., ale to są drobnostki... Aż wreszcie, po długich przymiarkach i zastanawianiu się czy jest to sensowne i opłacalne, zdecydowałem się na zainstalowanie sobie systemu nawigacji nowego typu z panoramicznym, dużym wyświetlaczem i najnowszym komputerem MKIV DVD (który nawet nie był nigdy montowany w E38, bo wprowadzono go w 2002 roku). Podszedłem na dodatek do tego ambicjonalnie, że sobie wszystko sam założę. No cóż na papierze wygląda to nieźle, w rzeczywistości, trzeba być nieźle obkutym, tym bardziej, że zainstalowałem też nowego typu cyfrowy tuner radiowy, który także nie był montowany w E38. Oczywiście wszystko na oryginalnych elementach BMW. Poza tym trzeba było przeprowadzić główną wiązkę do nawigacji przez cały samochód od bagażnika do konsoli środkowej, rozbierając prawie całe wnętrze, antena GPS jest pod tylną półką od wewnątrz kabiny, wzmacniacze anteny radiowej i TV są na tylnych słupkach itd. Ale wszystko zmontowałem i działa, na dodatek nic mi nie trzeszczy itp.
Sama funkcja nawigacji mnie aż tak nie pociągała, bo i tak jak zaczynałem montaż, to nie było mapy Polski dla BMW, ale dużo ciekawiej i lepiej obsługuje się radio, komputer pokładowy, telefon, można sobie obejrzeć TV. Sytuacja się zmieniła, kiedy udało mi się zdobyć mapę Polski i teraz jest to główne zastosowanie mojej "przeróbki".
Założyłem sobie jeszcze białe kierunkowskazy, długo się zastanawiałem, bo nie byłem pewien, czy aby na pewno będzie lepiej wyglądać, ale chyba jednak jest lepiej, po za tym szukałem oryginalnych kierunkowskazów, a znaleźć je w rozsądniejszej cenie niż w ASO było ciężko. Z ostatniej chwili.
Wykonałem sobie odpowiedni interface do "wewnętrznej sieci" BMW oraz kilka odpowiednich podpięć do systemu audio/video, dzięki któremu mogę podłączyć notebooka i:
- odtwarzać MP3, filmy (w jakimkolwiek formacie, w tym DVD, VCD itp.) z dysku twardego, CD, DVD, Key Memory itp.
- w niektórych krajach (np. Niemcy) można korzystać z automatycznego ostrzegania przed fotoradarami (GPS + mapa radarów) :)
- po podpięciu telefonu - surfować po internecie i wysyłać/odbierać mail-e
- śledzić jak się komunikują poszczególne moduły w samochodzie (nawigacja, radio, PDC, moduł świateł, telefon, itd. itd.)
- i wiele innych "rzeczy"
Jak zrobię jakieś inne istotne przeróbki, to postaram się uzupełnić mój "artykuł". Tutaj, moje byłe i obecne pojazdy: http://republika.pl/poczt1/Samochody.html (stronka skromna, ale jak znajdę czas, to ją wzbogacę).

Pozdrawiam wszystkich.
Sebastian.

powrót