Dodano: 04.07.2005

BMW E39 540iA

Od 6 lat jeździłem już BMW, jednak były to modele dosyć prozaiczne - najpierw E30 318i, potem E34 525iA i 525td Touring. Wreszcie przyszedł czas na auto ekstremalnie odlotowe. W grę wchodziło oczywiście wyłącznie BMW, zwłaszcza modele E38 i E39. Któregoś dnia dojrzałem do decyzji i wybrałem się w Polskę aby potestować kilka interesujących egzemplarzy.

Na pierwszy ogień poszło E38 740i, ale ten model miał w moim odczuciu zbyt słaby charakter, zbyt mało odstający od E34. Następne w kolejce do testowania było E39 540i, lecz zanim wsiadłem zauważyłem, że sprzedawca, który miał prowadzić jako pierwszy, nagle pobladł, a jego twarz skamieniała. "Cosik będzie" pomyślałem i zgadłem - pierwszym ruchem sprzedawcy było wciśnięcie gazu do podłogi. V8 zaryczał jak wściekła bestia, obudzona ze snu kopniakiem, a twarz siedzącego za sterami sprzedawcy skamieniała jeszcze bardziej. W momencie zamknięcia się moich drzwi auto katapultowało z miejsca i zaczęło gnać krętą uliczką jak opętane, ja natomiast w tym czasie usiłowałem zapiąć pas bezpieczeństwa. Czując siłę odejścia i słysząc piekielnie zorganizowaną orgię bulgotu spod maski wiedziałem już, dlaczego sprzedawca tak pobladł. I wiedziałem też, że tego właśnie mi było trzeba! Jazda za kierownicą poparła w pełni moje pierwsze odczucia, więc nazajutrz zameldowałem się w jednym z komisów, w którym wypatrzyłem najlepiej utrzymany egzemplarz. Do domu wracałem już za kierownicą mojej własnej, niemalże nie zużytej 540-tki. Co to była za euforia! Każdemu życzę takiego uczucia, ale też twierdzę, że poza BMW żaden samochód nie jest w stanie go wykrzesać na takim poziomie.

Moja 540-tka to egzemplarz w najwyższej wersji wyposażenia, z osiągami identycznymi z fabrycznymi. Komfort jazdy, przyjemność prowadzenia, wygoda fotela, jakość sprzętu HiFi i wszystkich innych elementów wyposażenia są aż za dobre, więc czuję się podczas jazdy rozpieszczany jak jedynak z bogatej rodziny w dniu Świętego Mikołaja. Do tego ekstremalne jak na limuzynę osiągi: 6,4 sek do setki, 80-120 w okolicach 5 sek (przy kick down) to wartości chyba idealne, nie za dobre i nie za słabe. Te wartości, doskonale wyczuwalne prawą nogą, każą mi czuć się panem sytuacji w tłumie "dziwnych wynalazków" na czterech kołach, jakie poruszają się po naszych drogach. W 540-tce inne samochody wydają mi się bliższe zachowaniem przydrożnym drzewom niż uczestnikom ruchu - są takie statyczne. Najlepiej to widać kiedy ktoś próbuje przymierzyć się do mnie na światłach. Wtedy ruszam z opóźnieniem o jakieś 2 długości samochodu, po to, aby wyprzedzić z większą różnicą prędkości i oblać zimną wodą rozochoconego już rywala. Dużo zabawy jest też w przypadku motocykli, ponieważ 540-tką można objechać ze startu większość z nich.

Typowy kierowca powiedział by - "ile to pali, a po co taki wielki motor". A ja po 2 latach użytkowania mogę powiedzieć - "a jakie to ma znaczenie, jeśli ten motor daje takie wrażenia z jazdy?" Palić 8 litrów i nie zaznać niczego specjalnego, czy palić 12 i mieć to co daje 540-tka? Po 2 latach użytkowania, w ciągu których ten samochód nie znudził mi się ani o kwant, nie ma dla mnie wyboru, wygrywa 540-tka.

GM

powrót